Można założyć następującą sytuację: mamy pieniądze i problem. Potrzeba fachowca, który zgodnie z oczekiwaniami – albo jeszcze lepiej – zajmie się ścianami nowego biura, wokół którego jest dla przykładu duża wilgotność. Mamy szczęście: trafiamy na fachowca, który deklaruje, że bardzo ładnie, sprawnie i szybko otynkuje ściany. Będą dzięki temu idealnie białe i równe. Kolejny raz los uśmiecha się do nas: fachowiec mówi, że stosuje tylko gipsowe tynki maszynowe, które są znacznie lepszą i ekonomicznie wydajniejszą alternatywą dla tynków cementowych. Nasz wynajęty specjalista zna się na rzeczy, a nie ma żadnych powodów, by mu nie wierzyć.
Zawodowiec zabiera się do pracy: usuwa stary tynk i najpierw przygląda się ścianom, sprawdza, ocenia, czy nie ma na nich substancji utrudniających jego pracę, czy nie ściekają one wodą, czy są jednolite i wykonane tak, jak należy, czy nie znajdują się tam podkłady drewniane albo inne wynalazki. W jego ocenie wszystko jest w porządku. Więc teraz czas na ostatni sprawdzian jego umiejętności: sposób, w jaki zostaną nałożone przygotowane tynki maszynowe. Teraz trzeba mieć nadzieję, że rzeczywiście dokonaliśmy słusznego wyboru i budowlaniec spisze się doskonale.