Miniona epoka tynków cementowo – wapiennych może poszczycić się kilkoma sukcesami. Dzięki niej w wielu domach stoją ściany pokryte mocno nieregularną i pobruzdowaną warstwą zewnętrzną. Coś takiego rzadko cieszy oko, chyba że zwolenników sztuki niekonwencjonalnej. Inną zasługą jest fakt, że są miejsca na ścianach, do przebicia których potrzeba wierteł z widią, a gdzieindziej tynk osypuje się pod wpływem gwoździa. To efekt nierównomiernego rozłożenia cementu (który po chwili staje się betonem) i piasku. Ale bezdyskusyjnie największą zaletą tej epoki jest fakt, że minęła. Miejsce starej technologii zajęły gipsowe tynki maszynowe. I jest to ze wszech miar optymalne rozwiązanie. Taki rodzaj tynków to gotowa do rozwodnienia mieszanka odpowiednio dobranych składników wolnych od zanieczyszczeń. Oprócz gipsu i kruszywa o wymuszonej grubości ziarna są jeszcze inne związki chemiczne, które w całości składają się na niezwykle oszczędną i wydajną mieszankę, którą zaraz po nałożeniu można gładzić, i która szybko schnie. Tynki maszynowe to struktura nakładana jednowarstwowo. Dzięki temu nałożony tynk jest wyrównywany, ten już czeka na wyschnięcie, a minimalna ilość odpadów sprawia, że nawet następnego dnia pomieszczenia są gotowe do zagospodarowania.
Zalety tynków maszynowych
Można założyć następującą sytuację: mamy pieniądze i problem. Potrzeba fachowca, który zgodnie z oczekiwaniami – albo jeszcze lepiej – zajmie się ścianami nowego biura, wokół którego jest dla przykładu duża wilgotność. Mamy szczęście: trafiamy na fachowca, który deklaruje, że bardzo ładnie, sprawnie i szybko otynkuje ściany. Będą dzięki temu idealnie białe i równe. Kolejny raz los uśmiecha się do nas: fachowiec mówi, że stosuje tylko gipsowe tynki maszynowe, które są znacznie lepszą i ekonomicznie wydajniejszą alternatywą dla tynków cementowych. Nasz wynajęty specjalista zna się na rzeczy, a nie ma żadnych powodów, by mu nie wierzyć.
Zawodowiec zabiera się do pracy: usuwa stary tynk i najpierw przygląda się ścianom, sprawdza, ocenia, czy nie ma na nich substancji utrudniających jego pracę, czy nie ściekają one wodą, czy są jednolite i wykonane tak, jak należy, czy nie znajdują się tam podkłady drewniane albo inne wynalazki. W jego ocenie wszystko jest w porządku. Więc teraz czas na ostatni sprawdzian jego umiejętności: sposób, w jaki zostaną nałożone przygotowane tynki maszynowe. Teraz trzeba mieć nadzieję, że rzeczywiście dokonaliśmy słusznego wyboru i budowlaniec spisze się doskonale.
Tynki maszynowe to oszczędność czasu
Tynki cementowe to w znakomitej większości tylko historia. Zniknęły z każdego miejsca, gdzie oszczędza się czas, pieniądze i – co ma olbrzymie znaczenie – zdrowie. Szacuje się, że czas, jaki przeznacza się nakładając tynki maszynowe, jest 3 razy krótszy niż w przypadku tynków starszej generacji. Skoro mowa o tak znaczącej oszczędności czasu, to w parze z tym idzie oszczędność pieniądza. Już sam fakt, że podczas przemysłowego zastosowania tynku liczy się każda chwila, podobnie zresztą w przypadku zabudowań domowych, zdaje się być ratunkiem dla kosztów. Jeśli jeszcze doliczyć do tego wskazania ekspertów oceniających, że tynki maszynowe przynoszą wynoszące 40% oszczędności, decyzja o sposobie tynkowania wydaje się być automatycznie podjęta. Ostatecznym argumentem jest zdrowie. Gipsowe tynki maszynowe to materiał naturalny, nie powoduje i nie wzmaga alergii i uczuleń. Przy współudziale niewątpliwych korzyści finalnie otrzymuje się gładką, zwartą i dokładną strukturę na wzór gładzi. Dodać warto, że skład chemiczny tynku gipsowego wyklucza konieczność stosowania droższego tynku cementowego.